bank pomylił się (niestety na moją korzyść) - ciąg dalszy

Widzisz archiwalną wersję tematu "bank pomylił się (niestety na moją korzyść) - ciąg dalszy" z forum pl.soc.prawo


Strona 1 z 11

ks - 7 Gru 2001, 06:09

Witam Wszystkich serdecznie

Kilka dni temu opisywałem zdarzenie które mi się przytrafiło podczas
likwidacji lokaty terminowej.
Chciałem podziękować za wszystkie wypowiedzi i poinformować zainteresowanych
że dyrektor zgodził się na spłatę nadpłaty w nieoprocentowanych ratach.
Bank wyjaśnił że winę ponośi błędnie działający system.

pozdrawiam

K.S.

Amehat - 7 Gru 2001, 06:46

Witam Wszystkich serdecznie

Kilka dni temu opisywałem zdarzenie które mi się przytrafiło podczas
likwidacji lokaty terminowej.
Chciałem podziękować za wszystkie wypowiedzi i poinformować
zainteresowanych
że dyrektor zgodził się na spłatę nadpłaty w nieoprocentowanych ratach.
Bank wyjaśnił że winę ponośi błędnie działający system.


Gratulacje, zachowali się profesjonalnie.
Amehat

MichalL - 7 Gru 2001, 09:42

Chciałem podziękować za wszystkie wypowiedzi i poinformować
zainteresowanych
że dyrektor zgodził się na spłatę nadpłaty w nieoprocentowanych ratach.
Bank wyjaśnił że winę ponośi błędnie działający system.

pozdrawiam

K.S.


To Ty sie zgodziles splacic. Mogles po prostu ich zignorowac. To nie byla
twoja wina, ze Ci za duzo wyplacili.

MichalL

stern - 7 Gru 2001, 09:44


To Ty sie zgodziles splacic. Mogles po prostu ich zignorowac.


hiehie,
słyszał o bezpodstawnym wzbogaceniu ? :-)

Pozdrowienia
Marcin

Adam Płaszczyca - 7 Gru 2001, 10:23


To Ty sie zgodziles splacic. Mogles po prostu ich zignorowac. To nie byla
twoja wina, ze Ci za duzo wyplacili.


Niestety tak dobrze nei ma.
Klient nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to, że bank się pomylił.
Jednak jeżeli wziął zbyt dużo pieniędzy, to obowiązany jest je zwrócić.

Pablos - 7 Gru 2001, 11:41

To Ty sie zgodziles splacic. Mogles po prostu ich zignorowac. To nie
byla
twoja wina, ze Ci za duzo wyplacili.

Niestety tak dobrze nei ma.
Klient nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to, że bank się pomylił.
Jednak jeżeli wziął zbyt dużo pieniędzy, to obowiązany jest je zwrócić.


tylko co to wg. Ciebie znaczy "wziął zbyt dużo pieniędzy"  ?

Sytuacja hipotetyczna : przychodzisz do mnie do sklepu, widzisz powiedzmy
komputer którego cena (1500) zł Ci odpowiada, kupujesz, płacisz zawozimy Ci
komputer do domu i wszystko jest ok, ale ja za 3 dni przychodzę do Ciebie i
mówię że zaszła pomyłka, bo komputer powinien kosztować 3000 zł, i jeśli
natychmiast nie dopłacisz 1500 zł różnicy to sprawa wyląduje w
sądzie...........

bank posiada zdolność prawną do podejmowania decyzji, jeżeli taką decyzję
podjął i poświadczył na piśmie to nie widzę możliwości żeby tak poprostu się
z raz powziętej decyzji mógł wycofać, cały czas mówię o podjętej decyzji a
nie technicznej czynności wypłaty pieniędzy - tutaj pomyłka rzeczywiście
może mieć miejsce i wtedy to co innego, ale jeśli podpiszemy jakąkolwiek
umowę to trudno z niej sie tak poprostu wycofać jednej stronie bo coś jej
sie pomyliło

Solo - 7 Gru 2001, 12:24


To Ty sie zgodziles splacic. Mogles po prostu ich zignorowac. To nie
byla
twoja wina, ze Ci za duzo wyplacili.

Niestety tak dobrze nei ma.
Klient nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to, że bank się pomylił.
Jednak jeżeli wziął zbyt dużo pieniędzy, to obowiązany jest je zwrócić.

tylko co to wg. Ciebie znaczy "wziął zbyt dużo pieniędzy"  ?

Sytuacja hipotetyczna : przychodzisz do mnie do sklepu, widzisz powiedzmy
komputer którego cena (1500) zł Ci odpowiada, kupujesz, płacisz zawozimy
Ci
komputer do domu i wszystko jest ok, ale ja za 3 dni przychodzę do Ciebie
i
mówię że zaszła pomyłka, bo komputer powinien kosztować 3000 zł, i jeśli
natychmiast nie dopłacisz 1500 zł różnicy to sprawa wyląduje w
sądzie...........

A niech idzie do sądu - jeśli sprzedawca ustali cenę na 1500 zł i poda taką
w drodze oferty np. wywieszki nad komputerem to ktoś przyjmujący ofertę i
płacący 1500 zł nie ma przecież obowiązku mu później za to dopłacic. Tu nie
ma mowy o wzbogaceniu bez tytułu prawnego. Kupiłeś komputer na podstawie
umowy, a że taniej... Cóż sprzedawca ma pecha.
Pozdrawiam
Paweł

Robert - 7 Gru 2001, 12:34


A niech idzie do sądu - jeśli sprzedawca ustali cenę na 1500 zł i poda
taką
w drodze oferty np. wywieszki nad komputerem to ktoś przyjmujący ofertę i
płacący 1500 zł nie ma przecież obowiązku mu później za to dopłacic. Tu
nie
ma mowy o wzbogaceniu bez tytułu prawnego. Kupiłeś komputer na podstawie
umowy, a że taniej... Cóż sprzedawca ma pecha.


Co wiecej, nawet jak przed zaplata zorientuje sie, ze sie pomylil w
wywieszonej cenie, to i tak jest za pozno. Raz kupowalem pralke i przy kasie
powiedziano mi, ze karteczka z cena jest nieaktualna i kosztuje o 100zl
drozej. Jako rekompensate pomylki proponowali mi rabat 3% i karte rabatowa.
Znalem jednak rozporządzenie RM z 1995 (wywieszone w kazdym sklepie),
zawolalem kierownika i po ostrej dyskusji musieli sprzedac po cenie, jaka
byla wyeksponowana. Mialem satysfakcje do czasu, gdy w innym sklepie nie
zobaczylem tej samej pralki o ... 400zl taniej. Wtedy pozalowalem, ze znalem
przepisy, bo tak bym sie tylko wkurzyl i zrezygnowal wczesniej z zakupu, i
kupilbym w tym drugim sklepie.

Wracajac do tematu, to porownanie z kupnem komputera nie jest
najszczesliwsze, bo w przypadku zakupu towaru decydujące jest rozporzadzenie
i wywieszona cena, natomiast w przypadku lokaty bankowej istnieje na ogol
jakas umowa rachunku z regulaminem lokaty. Sytuacja nie jest wiec
identyczna.

Greg - 7 Gru 2001, 14:33


Znalem jednak rozporządzenie RM z 1995 (wywieszone w kazdym
sklepie),
zawolalem kierownika i po ostrej dyskusji musieli sprzedac po cenie,
jaka
byla wyeksponowana.


Mialem podobna sytuacje w jednymz hipermarketow. Podszedlem do sporego
kosza z koldrami. Na koszu widniala spora tabliczka z cena 100 zloty.
Wzialem wiec jedna z kolder i poszedlem do kasy. W kasie co sie
okazuje? Koldra kosztuje 150. Tlumacze, ze na koszu jest inna cena.
Niestety kasjerka dyskusje zkonczyla stwierdzeniem, ze tamta cena jest
dla mniejszego rozmiaru, a ja wzialem wiekszy.
Chcialem sie jeszcze klocic, ze powinni w takich wypadkach rozdzielic
te rozmiary na rozne kosze - ja nie bede tam brzebieral i wnikliwie
badal czy to co biore jest akurat do tej ceny ktora podano. Albo niech
chociaz na jednym koszu zamieszcza dwie tabliczki z cenami..
Niestety babcia machla reka i wziela za 150.

W sumie z drugiej strony to mozna by tutaj zrobic maly przekret. Na
koszu jest cena. Ja do niego wrzucam inny - drozszy produkt. Ktos za
mna przychodzi, bierze z z tego kosza wiec chce za ta cene ktora na
nim widnieje. Dlatego suma sumarum chyba dopiero przy kasie uzyskuje
sie 100% pewnosc ile co kosztuje...

pozdrawiam

Jacek - 7 Gru 2001, 15:18


To Ty sie zgodziles splacic. Mogles po prostu ich zignorowac.

hiehie,
słyszał o bezpodstawnym wzbogaceniu ? :-)

Ale wybierajac pieniadze nie wiedzial ze dostal za duzo .
Np.
dostal ile dostal i stwierdzil ze ma wystarczajaco zeby iles tam przepic a
zostawil tyle ile potrzeba na zycie a poetm okazuje sie ze musi oddac.
Jakby wiedzial ze ma mniej to by nie pil .
i co wtedy zeby oddac musi niezaplacic czynszu albo ukrucic jedzenie.

pozdrooo
Jacek

Robert - 7 Gru 2001, 15:21


Znalem jednak rozporządzenie RM z 1995 (wywieszone w kazdym
sklepie),
zawolalem kierownika i po ostrej dyskusji musieli sprzedac po cenie,
jaka
byla wyeksponowana.

Mialem podobna sytuacje w jednymz hipermarketow. Podszedlem do sporego
kosza z koldrami. Na koszu widniala spora tabliczka z cena 100 zloty.
Wzialem wiec jedna z kolder i poszedlem do kasy. W kasie co sie
okazuje? Koldra kosztuje 150. Tlumacze, ze na koszu jest inna cena.
Niestety kasjerka dyskusje zkonczyla stwierdzeniem, ze tamta cena jest
dla mniejszego rozmiaru, a ja wzialem wiekszy.
Chcialem sie jeszcze klocic, ze powinni w takich wypadkach rozdzielic
te rozmiary na rozne kosze - ja nie bede tam brzebieral i wnikliwie
badal czy to co biore jest akurat do tej ceny ktora podano. Albo niech
chociaz na jednym koszu zamieszcza dwie tabliczki z cenami..
Niestety babcia machla reka i wziela za 150.

NTG więc krótko. Nie wiem, jak bylo w tym przypadku, ale często jest tak, ze
hipermarkety po prostu oszukuja wywieszajac celowo nizsza cene, a kasujac
wyzsza. Jest to nagminne i PIH naklada mnostwo mandatow za to. Jesli ktos
akurat podmienil towar, to sytuacja jest trudna, ale jesli jest oznaczone
ceną jednoznacznie (a byc powinno), to nie nalezy ustepowac, w razie czego
wolac przelozonego, powolac sie na Rozporzadzenie i w razie czego straszyc
PIHem. Wielokrotnie mialem taką sytuacje, zawsze się ugięli. Czasem mówią:
ja tu skasuje, a Pan pojdzie do informacji skorygowac. Na cos takiego sie
nie godzic. Ich błąd, niech oni biegają, jeśli jest to konieczne. Albo
jeżdzą na wrotkach.

Powodzenia!

Jarosław Lech - 8 Gru 2001, 14:17

NTG więc krótko. Nie wiem, jak bylo w tym przypadku, ale często jest
tak, ze
hipermarkety po prostu oszukuja wywieszajac celowo nizsza cene, a
kasujac
wyzsza.

[ciach]

    NTG, więc krótko. Czasem klienci hipermarketów oglądając towar mają
w d.. co skąd biorą i gdzie odkładają (jeśli nie do swojego wózka, w
celu zakupienia), a wtedy nawet jesli towar jest na wstępie, a poźniej
co jakiś czas, solidnie posortowany, to i tak łatwo po takim kliencie
znaleźć pokrowiec samochodowy w koszu z majtkami.

Krzysztof Halasa - 9 Gru 2001, 06:50


Kilka dni temu opisywałem zdarzenie które mi się przytrafiło podczas
likwidacji lokaty terminowej.
Chciałem podziękować za wszystkie wypowiedzi i poinformować
zainteresowanych
że dyrektor zgodził się na spłatę nadpłaty w nieoprocentowanych ratach.
Bank wyjaśnił że winę ponośi błędnie działający system.

Gratulacje, zachowali się profesjonalnie.


Watpliwe. Jakies awantury to profesjonalne zachowanie?

Jano - 10 Gru 2001, 06:59


Witam Wszystkich serdecznie

Kilka dni temu opisywałem zdarzenie które mi się przytrafiło podczas
likwidacji lokaty terminowej.
Chciałem podziękować za wszystkie wypowiedzi i poinformować zainteresowanych
że dyrektor zgodził się na spłatę nadpłaty w nieoprocentowanych ratach.
Bank wyja nił że winę pono i błędnie działający system.

pozdrawiam

K.S.


Wow. Ja na Twoim miejscu laskawie zgodzilbym sie na ewentualny zwrot
nadplaconej kwoty ale odsetki czy tez odszkodowanie to raczej Bank Ci
powinien wyplacic w ramach przeprosin.
Tacy laskawcy :)

Jano - 10 Gru 2001, 07:01


Niestety tak dobrze nei ma.
Klient nie ponosi żadnej odpowiedzialno ci za to, że bank się pomylił.
Jednak jeżeli wziął zbyt dużo pieniędzy, to obowiązany jest je zwrócić.


No dobra. Ale z jakiej racji delikwent ma jeszcze placic odsetki. To oni
powinni go grzecznie przeprosic i dac chocby kalendarzyk w upominku (no
raczej takie ladniejsze TEWO)

Gotfryd Smolik - listy dyskusyjne - 10 Gru 2001, 10:53



+
+ Niestety tak dobrze nei ma.
+ Klient nie ponosi żadnej odpowiedzialno ci za to, że bank się pomylił.
+ Jednak jeżeli wziął zbyt dużo pieniędzy, to obowiązany jest je zwrócić.
+
+ No dobra. Ale z jakiej racji delikwent ma jeszcze placic odsetki.


"Wziął nie swoje". KC ?
 Jak na ulicy stoją dwa rowery - zamiast jednego, który w tym
miejscu postawiłeś - to też bierzesz oba i masz pretensje
że przecież nie liczyłeś ile twoich ? ;)
+ powinni go grzecznie przeprosic i dac chocby kalendarzyk w upominku


 A to swoją drogą :)

Krzysztof Dominko - 10 Gru 2001, 14:46



"Wziął nie swoje". KC ?
 Jak na ulicy stoją dwa rowery - zamiast jednego, który w tym
miejscu postawiłeś - to też bierzesz oba i masz pretensje
że przecież nie liczyłeś ile twoich ? ;)

+ powinni go grzecznie przeprosic i dac chocby kalendarzyk w upominku

 A to swoją drogą :)


Ale w TYM wypadku bank obliczył ile ma dać, wydał dokument, który KTOŚ z
banku podpisał. A  potem mówi, nie, za dużo dałem...
To tak, jakbyś podszedł do sprzedawcy rowerów i zapytał : ile pan chce za te
rowery? Płacisz, bierzesz wszystkie a potem on mówi , nie, prosze oddac dwa
z nich, bo sie pomyliłem w obliczeniach.....

Kaja - 11 Gru 2001, 17:23


Ale w TYM wypadku bank obliczył ile ma dać, wydał dokument, który KTOŚ z
banku podpisał. A  potem mówi, nie, za dużo dałem...


No właśnie...Po odejściu od kasy reklamacje nie są uwzględniane...

Kiedyś była taka głośna sprawa: młoda kasjerka w banku, wypłacała  pewnemu panu
dużą kwotę pieniędzy i wypłaciła o dużo za dużo...Facet nawet się nie
zorientował, a kasjerka musiałaby te pieniążki zwrócić z własnej kieszeni, a
była biedna...Zaczęto zamieszczać ogłoszenia w prasie- poszukiwanie tego pana,
że jak uczciwy i ma dobre serce, to żeby przyszedł do tego banku i zwrócił
omyłkowo wypłaconą sumę....Facet przyszedł i zwrócił, ale ze swojej i
nieprzymuszonej woli.

Pozdrawiam, Kaja

Solo - 12 Gru 2001, 08:22


No właśnie...Po odejściu od kasy reklamacje nie są uwzględniane...

Kiedyś była taka głośna sprawa: młoda kasjerka w banku, wypłacała  pewnemu
panu
dużą kwotę pieniędzy i wypłaciła o dużo za dużo...Facet nawet się nie
zorientował, a kasjerka musiałaby te pieniążki zwrócić z własnej kieszeni,
a
była biedna...Zaczęto zamieszczać ogłoszenia w prasie- poszukiwanie tego p
ana,
że jak uczciwy i ma dobre serce, to żeby przyszedł do tego banku i zwrócił
omyłkowo wypłaconą sumę....Facet przyszedł i zwrócił, ale ze swojej i
nieprzymuszonej woli.


To prawda - facet przyszedł ze swojej o nieprzymuszonej woli,
ale pewnie tylko dlatego były poszukiwania,
że bank nie znał danych tego faceta. Gdyby znał mógłby bez żadnego problemu
zażądać zwrotu pieniędzy. I jeśli facet miałby je nadal - tzn. byłby nadal w
zbogacony czyli
nie przejadł ich i nie przepił - musiałby je zwrócić. Zwrot należałby się ba
nkowi także wtedy,
gdy facet pozbył się już pieniędzy ale zorientował się wcześniej bądź powini
en był się
zorientować, że pieniądze mu się nie należą. Niestety tu dobra wola nie miał
aby
żadnego znaczenia. Bank mógłby wyegzekwować obowiązek po prostu idąc do sądu
.
Wniosek tych rozważań nie jest zbyt optymistyczny - nie warto się zbyt wcześ
nie cieszyć, że
ktoś się pomylił na naszą korzyść. Bardzo często oznacza to tylko dodatkowe
problemy.
Pozdrawiam
Paweł

Karol - 12 Gru 2001, 08:32


No właśnie...Po odejściu od kasy reklamacje nie są uwzględniane...

Kiedyś była taka głośna sprawa: młoda kasjerka w banku, wypłacała
pewnemu
panu
dużą kwotę pieniędzy i wypłaciła o dużo za dużo...Facet nawet się nie
zorientował, a kasjerka musiałaby te pieniążki zwrócić z własnej
kieszeni,
a
była biedna...Zaczęto zamieszczać ogłoszenia w prasie- poszukiwanie tego
p
ana,
że jak uczciwy i ma dobre serce, to żeby przyszedł do tego banku i
zwrócił
omyłkowo wypłaconą sumę....Facet przyszedł i zwrócił, ale ze swojej i
nieprzymuszonej woli.

To prawda - facet przyszedł ze swojej o nieprzymuszonej woli,
ale pewnie tylko dlatego były poszukiwania,
że bank nie znał danych tego faceta.

Wyplacili na jakies haslo czy jak inaczej?
Nazwisko i imie to chyba musieli znac.

Gdyby znał mógłby bez żadnego problemu
zażądać zwrotu pieniędzy. I jeśli facet miałby je nadal - tzn. byłby nadal
w
zbogacony czyli
nie przejadł ich i nie przepił - musiałby je zwrócić. Zwrot należałby się
ba
nkowi także wtedy,
gdy facet pozbył się już pieniędzy ale zorientował się wcześniej bądź
powini
en był się
zorientować, że pieniądze mu się nie należą. Niestety tu dobra wola nie
miał
aby
żadnego znaczenia. Bank mógłby wyegzekwować obowiązek po prostu idąc do


sądu

A jak udowodnisz takiemu czlowiekowi, ze dostal wiecej niz pokwitowal?

Karol

Solo - 12 Gru 2001, 08:58


Wyplacili na jakies haslo czy jak inaczej?


Nie mam pojęcia. Może przecież wymieniał walutę? Wtedy nie trzeba podawać
danych
Nazwisko i imie to chyba musieli znac.


Gdyby znali to wysłaliby do niego grzeczne pismo z prośbą a nie dawali
ogłoszenia do prasy.
A jak udowodnisz takiemu czlowiekowi, ze dostal wiecej niz pokwitowal?


Są jeszcze inne dowody - zeznania świadków, film z kamery w banku itp.
Obowiązuje u nas swobodna ocena dowodów. Sąd musiałby ocenić ich wartość
A co jeśli ta osoba pokwitowała jednak wypłatę pieniędzy, które jej się nie
należały?
 (nie wszyscy patrzą na kwotę na pokwitowaniu)
Pozdrawiam
Paweł

Kaja - 12 Gru 2001, 12:56


 Bank mógłby wyegzekwować obowiązek po prostu idąc do sądu


Nie bank, tylko ewentualnie kasjerka...Na dowodzie wypłaty jednak była pokwitowana własciwa kwota, więc nie miałaby nic- żadnego dokumentu- na swoją obronę.
Pomylila się i musiałaby te pieniądze wpłacić do kasy banku, w którym pracowała,
a ponieważ kwota jej zarobków była o wiele za mała, to bank nie miałby jej nawet
z czego potrącić...Groziło jej już wyrzucenie z pracy.

Pozdrawiam, Kaja

Kaja - 12 Gru 2001, 17:21


Są jeszcze inne dowody - zeznania świadków, film z kamery w banku itp.
Obowiązuje u nas swobodna ocena dowodów. Sąd musiałby ocenić ich wartość
A co jeśli ta osoba pokwitowała jednak wypłatę pieniędzy, które jej się nie
należały?


Kasjerka po prostu źle wypłaciła, pomyliła się...Na dowodzie wypłaty była
właściwa suma.
A jakiej transakcji dokonywał ten facet, to już nie pamiętam, bo to było dawno.

Pozdrawiam, Kaja

Solo - 13 Gru 2001, 07:05


Nie bank, tylko ewentualnie kasjerka...Na dowodzie wypłaty jednak była pok

witowana własciwa kwota, więc nie miałaby nic- żadnego dokumentu- na swoją o
bronę.

Zgadza się. Bank musiałby udowodnić, że ktoś pobrał więcej niż pokwitował. A
le to już jest inna kwestia, niż to czy facet był obowiązany do zwrotu tych
pieniędzy. Ale to bank nie kasjerka mógłby go podać do sądu bo to były pieni
ądze banku. Kasjerka nie mogłaby o te pieniądze wystąpić, chyba że w imieniu
banku.

Pomylila się i musiałaby te pieniądze wpłacić do kasy banku, w którym prac
owała,
a ponieważ kwota jej zarobków była o wiele za mała, to bank nie miałby jej
nawet
z czego potrącić...Groziło jej już wyrzucenie z pracy.


Masz rację, że kasjerce powinno zależeć żeby udowodnić facetowi, że pobrał w
ięcej pieniędzy niż pokwitował ale ona robiłaby to tylko po to żeby bank a n
ie ona, odzyskał pieniądze. Jeśli bank nie odzyskałby pieniędzy, kasjerka rz
eczywiście musiałaby zapłacić - gdyż w wyniku jej błędu bank poniósł szkodę.

Zasada jedank pozostaje niezmienna - jak ktoś dostał za duż pieniędzy i da s
ię to udowodnić, nie ma rady - trzeba zwrócić :-)
Pozdrawiam
Paweł

Andrzej Bigelmajer - 14 Gru 2001, 12:18

Kilka dni temu opisywałem zdarzenie które mi się przytrafiło podczas
likwidacji lokaty terminowej.
Chciałem podziękować za wszystkie wypowiedzi i poinformować
zainteresowanych
że dyrektor zgodził się na spłatę nadpłaty w nieoprocentowanych ratach.
Bank wyjaÂśnił że winę ponoÂśi błędnie działajÂący system.


Niech zgadnę: BŚ?
Jak ktoś ma tam konto to niech czyta wyciągi z tabelą opłat i prowizji w
ręku.
Ten ich "system" ma same błędy
Właśnie likwiduję rachunek. Po piętnastej aferze od czerwca (wtedy nastąpił
nowy "system")

And


Strona 1 z 11