*madzik* - 18 Paź 2004, 04:39
... bo cokolwiek by mój brat i jego żona nie zrobili, to i tak będzie źle.
Nie dziwię się im, że już przestają próbować.
Adam - 18 Paź 2004, 04:44
... bo cokolwiek by mój brat i jego żona nie zrobili, to i tak będzie
źle. Nie dziwię się im, że już przestają próbować.
jedyne (z obserwacji) lekarstwo - _wyprowadzic sie_ daleko daleko od mamusi.
Działa, naprawde. Dzieci kocha sie tym bardziej im dalej mieszkaja i im
rzadziej przyjezdzaja... ;)
Mme Kitzmoor - 18 Paź 2004, 04:50
jedyne (z obserwacji) lekarstwo - _wyprowadzic sie_ daleko daleko od mamusi.
Działa, naprawde. Dzieci kocha sie tym bardziej im dalej mieszkaja i im
rzadziej przyjezdzaja... ;)
Rodziców takoż ;)
Pozdrawiam
Iff
Adam - 18 Paź 2004, 04:53
Rodziców takoż ;)
no tak, to dziala w obie strony. a 'wizytacje' czy 'wizyty' 1-2 a nawet 3
dniowe latwo zniesc obu stronom... ;))
*madzik* - 18 Paź 2004, 05:11
... bo cokolwiek by mój brat i jego żona nie zrobili, to i tak będzie
źle. Nie dziwię się im, że już przestają próbować.
jedyne (z obserwacji) lekarstwo - _wyprowadzic sie_ daleko daleko od mamusi.
Tu bardziej chodzi o to, ze _cokolwiek_ by oni nie zrobili, to i tak
bedzie zle. Przyjada = zle, bo za krotko. Nie przyjada = nie dbaja.
Zaprosza do siebie = zle, bo za krotko i pare innych rzeczy. Nie
zaprosza = nie staraja sie. Zadzwoni syn z zyczeniami = zle bo nie
zadzwonila synowa. Zadzwoni synowa = bo widac syn nie pamieta, a z
synowa nie da sie pogadac o niektorych rzeczach. Nie kupia prezentu =
nie pamietaja. Kupią prezent = nietrafiony. A wszystko trafia do mnie
(mama mi sie skarzy^Wobiektywnie ocenia sytuacje), mimo wyrazania przeze
mnie braku zainteresowania tematem.
Działa, naprawde. Dzieci kocha sie tym bardziej im dalej mieszkaja i
im rzadziej przyjezdzaja... ;)
A to jest kolejne zrodlo pretensji. Tzn. mama rozumie etc. ale i tak zle.
PK - 18 Paź 2004, 05:15
Tu bardziej chodzi o to, ze cokolwiek by oni nie zrobili, to i tak
^^^^^^^^^ ^^^^^^^^^^^
bedzie zle.
no trudno sie jej dziwić, że jak nic nie robią, to jest źle.
No chyba, żeby próbowali ją zatłuc i tego nie zrobią, to pewnie się ucieszy
;)))
P.
Adam - 18 Paź 2004, 05:15
Działa, naprawde. Dzieci kocha sie tym bardziej im dalej mieszkaja
i im rzadziej przyjezdzaja... ;)
A to jest kolejne zrodlo pretensji. Tzn. mama rozumie etc. ale i tak
zle.
to moze sama sie wyprowadz z domu rodzinnego? ;)
*madzik* - 18 Paź 2004, 05:31
to moze sama sie wyprowadz z domu rodzinnego? ;)
Nas (TZ i mnie) od obu mam dzieli akurat Baltyk i ladnych pare setek
kilometrow. Tyle, ze w przypadku mojej mamy, to ja i moj TZ jestesmy "ci
dobrzy".
Zreszta, to nie moje miejsce zamieszkania bylo "the point" ;-).
Widze, jak sie moj brat z zona starali i nadal staraja, a wszystko jak o
mur.
*madzik* - 18 Paź 2004, 05:33
no trudno sie jej dziwić, że jak nic nie robią, to jest źle.
No chyba, żeby próbowali ją zatłuc i tego nie zrobią, to pewnie się ucieszy
Dobra, dobra, zrozumielam :-D
"Wszystkie ich działania i tak są krytykowane"
:-P
Adam - 18 Paź 2004, 05:35
Nas (TZ i mnie) od obu mam dzieli akurat Baltyk i ladnych pare setek
kilometrow. Tyle, ze w przypadku mojej mamy, to ja i moj TZ jestesmy
"ci dobrzy".
Zreszta, to nie moje miejsce zamieszkania bylo "the point" ;-).
Widze, jak sie moj brat z zona starali i nadal staraja, a wszystko
jak o mur.
no fakt, zapomnialem ze ty ze Skandynawii :)
ale widzisz - jestes dalej, wiec jestes lepsza... :)) to dziala...
a tak btw: mama mieszka sama, czy z kims?
*madzik* - 18 Paź 2004, 06:00
słusznie. A sztuka asertywności jak? Próbowali z nią porozmawiać na ten
temat?
I o to sa kolejne pretensje - ale to juz raczej nie na pregierz ;-)
Krystyna Chodorowska - 18 Paź 2004, 09:05
Looking for my answer, Ola Żyszkowska? Here it be:
słusznie. A sztuka asertywności jak? Próbowali z nią porozmawiać na ten
temat?
Khyhy, przepraszam, oblałam się Nałęczowianką. Rozmowa z tego rodzaju
ludźmu zwykle wygląda mniej więcej tak (cytuję z pamięci):
"- Dlaczego bez przerwy mnie krytykujesz? Każdy człowiek ma własny punkt
widzenia i własny pomysł na życie. Należy znaleźć w tym dobre strony i
spróbować zaakceptować, zamiast bez przerwy łajać kogoś, za to że nie
dorasta do naszych oczekiwań.
- No właśnie. A Ty do niczego nie chcesz dorastać. Nie chce Ci się
spełniać żadnych oczekiwań".
pozdrawiam
K.
Mme Kitzmoor - 18 Paź 2004, 10:07
Rodziców takoż ;)
no tak, to dziala w obie strony. a 'wizytacje' czy 'wizyty' 1-2 a nawet 3
dniowe latwo zniesc obu stronom... ;))
max 24 - tyle sa ze mnie w stanie wydusic.
Twardyś. Ja już po tygodniu robię się toksyczna.
Pozdrawiam
Iff
Faraon - 18 Paź 2004, 13:29
no tak, to dziala w obie strony. a 'wizytacje' czy 'wizyty' 1-2 a nawet 3
dniowe latwo zniesc obu stronom... ;))
max 24 - tyle sa ze mnie w stanie wydusic.
Twardyś. Ja już po tygodniu robię się toksyczna.
Oj, Sosenowi chyba o 24 godziny chodzilo :)
JFK - 18 Paź 2004, 13:47
no tak, to dziala w obie strony. a 'wizytacje' czy 'wizyty' 1-2 a nawet
3 dniowe latwo zniesc obu stronom... ;))
max 24 - tyle sa ze mnie w stanie wydusic.
Twardyś. Ja już po tygodniu robię się toksyczna.
Nie wiem czemu mam wrazenie ze 24 to raczej godziny a nie dni ;-)
Xena - 18 Paź 2004, 20:11
... bo cokolwiek by mój brat i jego żona nie zrobili, to i tak
będzie źle. Nie dziwię się im, że już przestają próbować.
słusznie. A sztuka asertywności jak? Próbowali z nią porozmawiać na
ten temat?
Z ta sztuką czy z ta asertywnością mieli próbowac rozmawiac? ;-)
Pozdrawiam
Tatiana
Moon - 18 Paź 2004, 20:27
... bo cokolwiek by mój brat i jego żona nie zrobili, to i tak będzie
źle. Nie dziwię się im, że już przestają próbować.
już nie chcą mieć dzieci?
moon
Wojciech Sosiński - 19 Paź 2004, 04:28
no tak, to dziala w obie strony. a 'wizytacje' czy 'wizyty' 1-2 a nawet
3 dniowe latwo zniesc obu stronom... ;))
max 24 - tyle sa ze mnie w stanie wydusic.
Twardyś. Ja już po tygodniu robię się toksyczna.
Nie wiem czemu mam wrazenie ze 24 to raczej godziny a nie dni ;-)
Dobre macie wrazenie :)
Strona 1 z 1 • 1