sprawa w sadzie z matka (pilne)

Widzisz archiwalną wersję tematu "sprawa w sadzie z matka (pilne)" z forum pl.soc.prawo


Strona 1 z 11

worldmark - 24 Lis 2001, 06:19

Dostalam zawiadomienie z sadu, z ktorego wyczytalam, ze moja matka wystapila
do sadu rodzinnego o uzyskanie prawa do kontaktow z wnukami.

Sad na razie przeslal to do innego, wlasciwego naszemu miejscu zamieszkania.
Dla mnie to cos chorego. Jak nie dopuscic do uzyskania przez nia tego prawa?
Do tej poey wydawalo mi sie, ze takie sprawy zdarzaja sie miedzy rodzicami
(np. po rozwodzie), ale babcia?

Prosze o pomoc
R.

Gwidon S. Naskrent - 24 Lis 2001, 07:00


Do tej poey wydawalo mi sie, ze takie sprawy zdarzaja sie miedzy rodzicami
(np. po rozwodzie), ale babcia?


Prawdopodobnie nie chodzi o uzyskanie przez nią kontaktu z dziećmi, ale o
ograniczenie twojej władzy rodzicielskiej w tym względzie. To że formalnie
decydujesz z kim dziecko może się spotykać nie oznacza że nie powinieneś
brać pod uwagę życzeń osób trzecich, zwłaszcza najbliższej rodziny.

worldmark - 24 Lis 2001, 07:30

Prawdopodobnie nie chodzi o uzyskanie przez nią kontaktu z dziećmi, ale o
ograniczenie twojej władzy rodzicielskiej w tym względzie. To że formalnie
decydujesz z kim dziecko może się spotykać nie oznacza że nie powinieneś
brać pod uwagę życzeń osób trzecich, zwłaszcza najbliższej rodziny.



naszego "wspolzycia" z babcia jest dluga i niezbyt sympatyczna. Praktycznie
chodzi jej o moja corke, bo synowie w ogole jej nie interesuja. Uprzednio
wniosla pozew do sadu administracyjnego o wymeldowanie nas wraz z dziecmi z
jej domu.

Dzieci bardzo przezywaja kontakty z babcia, bo nie umie z nimi rozmawiac
(corka przez miesiac nie mogla dojsc do siebie po jednej rozmowie
telefonicznej). Babcia otwarcie mowi, ze nie chce nas znac, mojego meza
nienawidzi i wszystkim to oglasza (choc do niedawna byl ukochanym zieciem).
Proby odebrania mi wladzy rodzicielskiej nad corka podejmowala, gdy dziecko
mialo dwa lata. Potem sprawa przycichla.

Mam prace, maz wlasna firme (fakt: nie mamy mieszkania, ale wynajmujemy).
Dzieci chodza do szkoly, dobrze sie ucza, nie sa zaniedbywane, nie mamy
nalogow. O jakim ograniczeniu praw tu mowimy i z jakiego paragrafu? Nie mam
ochoty na kontakty dzieci z babcia. Poniewaz otwarcie zionie do nas
nienawiscia, jak beda wygladaly jeje rozmowy z wnukami? My o babci nie
rozmawiamy. Jesli dzieci zaczna rozmowe - kontynujemy, odpowiadamy na
pytania i staramy sie utrzymac jej pozytywny obraz. Corka ma niecale 12 lat.
Bardzo przezywa cala te sytuacje. Czy sad moze mnie zmusic do umozliwienia
kontaktow z babcia, pomimo, ze nie byla idealna matka, ani babcia przez tyle
lat?

Pozdrawiam
R.

Leszek - 24 Lis 2001, 09:44

Jezeli corka przez miesiac nie moze dojsc do siebie po jednej rozmowie
telefonicznej to jest z nia cos nie tak.Skontaktuj sie z lekarzem.

worldmark - 24 Lis 2001, 09:56


Jezeli corka przez miesiac nie moze dojsc do siebie po jednej rozmowie
telefonicznej to jest z nia cos nie tak.Skontaktuj sie z lekarzem.


Poprosilam tylko o porade, bo nigdy nie slyszalam o takiej sprawie miedzy
rodzicami a dziadkami.
Ty oczywiscie znalazles powod do uszczypliwej uwagi.

Ja moge tylko powiedziec, ze nie mam matki. Od dawna ma jakies klopoty ze
soba. Przyjemne to nie jest, ale staram sie ochronic dzieci przed jej
wplywem. Takie uwagi sa bardzo bolesne. Zwlaszcza jesli dotycza
najblizszych.

Dla Twojej informacji dziecko przez miesiac gryzlo sie w cichosci ducha, po
rozmowie z babcia, winiac siebie za to, ze z nia nie mieszkamy i snujac
plany w jaki sposob zadowolic biedna babcie, a jednoczesnie nie urazic
rodzicow. Zreszta trudno to wyjasnic komus, kto pojecia nie ma co sie moze
dziac w rodzinach i jakie chore uklady moga w nich panowac.

Nie zycze Ci takiej sytuacji i ciesze sie Twoim szczesciem, bo najwyrazniej
masz kochajaca rodzine i rodzicow.
Radze ci troche spauzowac z ta ironia bo trafiles mocno i bolesnie, ale
zupelnie bez sensu.

Pozdrawiam
R.

Marta Wieszczycka - 24 Lis 2001, 20:16




Uprzednio
wniosla pozew do sadu administracyjnego o wymeldowanie nas wraz z dziecmi
z
jej domu.


Nie swiadczy to najlepiej o jej dbalosci o los wnukow.

Dzieci bardzo przezywaja kontakty z babcia, bo nie umie z nimi rozmawiac
(corka przez miesiac nie mogla dojsc do siebie po jednej rozmowie
telefonicznej). Babcia otwarcie mowi, ze nie chce nas znac, mojego meza
nienawidzi i wszystkim to oglasza (choc do niedawna byl ukochanym
zieciem).
Proby odebrania mi wladzy rodzicielskiej nad corka podejmowala, gdy
dziecko
mialo dwa lata. Potem sprawa przycichla.

Mam prace, maz wlasna firme (fakt: nie mamy mieszkania, ale wynajmujemy).
Dzieci chodza do szkoly, dobrze sie ucza, nie sa zaniedbywane, nie mamy
nalogow. O jakim ograniczeniu praw tu mowimy i z jakiego paragrafu?


Gdyby chodzilo o ograniczenie wladzy, zostaloby to zaznaczone. Najwyrazniej
tutaj rzecz dotyczy tylko uprawnienia do spotykania sie z wnukami np. raz na
2 tygodnie.

Nie mam
ochoty na kontakty dzieci z babcia. Poniewaz otwarcie zionie do nas
nienawiscia, jak beda wygladaly jeje rozmowy z wnukami? My o babci nie
rozmawiamy. Jesli dzieci zaczna rozmowe - kontynujemy, odpowiadamy na
pytania i staramy sie utrzymac jej pozytywny obraz. Corka ma niecale 12
lat.
Bardzo przezywa cala te sytuacje. Czy sad moze mnie zmusic do umozliwienia
kontaktow z babcia, pomimo, ze nie byla idealna matka, ani babcia przez
tyle
lat?


Jezeli masz pewnosc, ze dzieciom zaszkodza kontakty z babcia, ze to dzieci
ich nie chca, a nie wy, to poproscie o przesluchanie dzieci, niekoniecznie
przez sam sad, moze to zrobic np. biegly psycholog.
Sadu nie beda obchodzily wasze wzajemne animozje, ale to, czy dzieciom sa
potrzebne kontakty z babcia.

Pozdrawiam,
Marta

worldmark - 25 Lis 2001, 09:23

Jezeli masz pewnosc, ze dzieciom zaszkodza kontakty z babcia, ze to dzieci
ich nie chca, a nie wy, to poproscie o przesluchanie dzieci, niekoniecznie
przez sam sad, moze to zrobic np. biegly psycholog.
Sadu nie beda obchodzily wasze wzajemne animozje, ale to, czy dzieciom sa
potrzebne kontakty z babcia.


Coz, ja staram sie dzieciom mowic dobrze o babci i wiele tlumaczyc. Dzieci,
jak dzieci sporo juz zapomnialy (gdy mieszkalismy razem panicznie sie jej ba
ly). Mozliwosc przesluchan mnie martwi. Corka przezyje to strasznie. Chlopcy
pewnie nie, bo niewiele jeszcze rozumieja (6,5 i 8 lat).

Czy to znaczy, ze nie moge sama arbitralnie odmowic spotkan z maloletnimi dz
iecmi?

Pozdrawiam
R.

Marta Wieszczycka - 26 Lis 2001, 15:53




Coz, ja staram sie dzieciom mowic dobrze o babci i wiele tlumaczyc.
Dzieci,
jak dzieci sporo juz zapomnialy (gdy mieszkalismy razem panicznie sie jej
ba
ly). Mozliwosc przesluchan mnie martwi. Corka przezyje to strasznie.
Chlopcy
pewnie nie, bo niewiele jeszcze rozumieja (6,5 i 8 lat).

Czy to znaczy, ze nie moge sama arbitralnie odmowic spotkan z maloletnimi
dz
iecmi?


Generalnie rodzice maja takie uprawnienie. Chyba ze sad, kierujac sie dobrem
dzieci, nakaze rodzicom umozliwianie dzieciom widywanie sie z babcia,
oczywiscie to tez w okreslonych granicach. Ale uwaga, umozliwianie dzieciom,
nie babci, bo tak naprawde to dobro dzieci ma interesowac sad. Przesluchan
bym sie tak nie bala, bo tak naprawde chodzi o rozmowe z psychologiem, ktora
odbywa sie w osrodku, a nie o przesluchanie przez sad w budynku sadu.

Pozdrawiam,
Marta Wieszczycka

wm - 27 Lis 2001, 08:30

Generalnie rodzice maja takie uprawnienie.

Dzieki Bogu, bo juz myslalam, ze swiat stanie na glowie.

Chyba ze sad, kierujac sie dobrem
dzieci, nakaze rodzicom umozliwianie dzieciom widywanie sie z babcia,
oczywiscie to tez w okreslonych granicach. Ale uwaga, umozliwianie
dzieciom,
nie babci, bo tak naprawde to dobro dzieci ma interesowac sad.


Hmmm, a co to za roznica? Czy to znaczy, ze dzieci okreslaja kiedy i gdzie
chca widywac babcie? Zevy bylo smieszniej to wojna toczy sie o corke, nie o
synow, bo babcia "nie lubi chlopcow" i "woli dziewczynki". Ale oczywiscie we

Przesluchan bym sie tak nie bala, bo tak naprawde chodzi o rozmowe z
psychologiem, ktora
odbywa sie w osrodku, a nie o przesluchanie przez sad w budynku sadu.


Mam nadzieje, ze wtedy wyjdzie szydlo z worka. Acha - taka rozmowa jest
zdaje sie obowiazkowa, jesli sad zarzadzi? Na razie mam zamier sie
przeprowadzic i nie dac sie znalezc. Juz i tak nas prawie wymeldowala ze
swojego domu, wiec raczej nikt nas nie znajdzie.

Pozdrawiam
R.

Marta Wieszczycka - 28 Lis 2001, 16:20




tak naprawde to dobro dzieci ma interesowac sad.

Hmmm, a co to za roznica? Czy to znaczy, ze dzieci okreslaja kiedy i gdzie
chca widywac babcie? Zevy bylo smieszniej to wojna toczy sie o corke, nie
o
synow, bo babcia "nie lubi chlopcow" i "woli dziewczynki". Ale oczywiscie
we


To oznacza, ze sadu nie musi interesowac, ze babci sa potrzebne kontakty z
wnukami. Szczegolnie, jezeli cokolwiek wskazuje, ze dzieciom te kontakty
moga zaszkodzic. Po to wlasnie przeprowadza sie z dziecmi taka rozmowe.

Przesluchan bym sie tak nie bala, bo tak naprawde chodzi o rozmowe z
psychologiem, ktora
odbywa sie w osrodku, a nie o przesluchanie przez sad w budynku sadu.

Mam nadzieje, ze wtedy wyjdzie szydlo z worka. Acha - taka rozmowa jest
zdaje sie obowiazkowa, jesli sad zarzadzi?


Jezeli dzieci nie chca sie widywac z babcia i to dlatego, ze sie jej boja, a
nie np. dlatego ze rodzice ich babcia strasza, to taka rozmowa jest w Twoim
i dzieci interesie. Ale moze jej nie byc. Sad moze podjac decyzje tylko
sluchajac obu stron.
Na razie mam zamier sie
przeprowadzic i nie dac sie znalezc. Juz i tak nas prawie wymeldowala ze
swojego domu, wiec raczej nikt nas nie znajdzie.


Po co uciekac na zapas? Koniecznie chcesz sie ukrywac, nie poczekasz na
powod? Na razie przekonaj sad, a uporasz sie z problemem na dobre. Istnieje
tez mozliwosc kontaktow odbywajacych sie w obecnosci kuratora sadowego.

Marta Wieszczycka

wm - 29 Lis 2001, 11:32

Po co uciekac na zapas? Koniecznie chcesz sie ukrywac, nie poczekasz na
powod? Na razie przekonaj sad, a uporasz sie z problemem na dobre.
Istnieje
tez mozliwosc kontaktow odbywajacych sie w obecnosci kuratora sadowego.


Ech, czasem chce to zalatwic raz na zawsze, a czasem (tak jak wczoraj)
uciec, gdzie pieprz rosnie. Zmienilam numer telefonu i babcia nie mogac sie
dodzwonic do mnie dodzwonila sie do meza, obrzucajac go stekiem wyzwisk przy
okazji. (Slowo babcia jest troche mylace - moja matka ma 53 lata.) Chyba
tylko po to zadzwonila...

Czasem zyc sie nie chce.

Pozdrawiam
R.

Marta Wieszczycka - 29 Lis 2001, 14:29




Po co uciekac na zapas? Koniecznie chcesz sie ukrywac, nie poczekasz na
powod? Na razie przekonaj sad, a uporasz sie z problemem na dobre.
Istnieje
tez mozliwosc kontaktow odbywajacych sie w obecnosci kuratora sadowego.

Ech, czasem chce to zalatwic raz na zawsze, a czasem (tak jak wczoraj)
uciec, gdzie pieprz rosnie. Zmienilam numer telefonu i babcia nie mogac
sie
dodzwonic do mnie dodzwonila sie do meza, obrzucajac go stekiem wyzwisk
przy
okazji. (Slowo babcia jest troche mylace - moja matka ma 53 lata.) Chyba
tylko po to zadzwonila...

A moze tak telefon z sekretarka na kasety?
Marta

worldmark - 30 Lis 2001, 04:03

A moze tak telefon z sekretarka na kasety?
Marta


A nie jest tak, ze jesli cos nagram, bez wiedzy mowiacego, to dowod taki mog
e sobie w buty wsadzic i sad nie bedzie nawet mogl go przyjac? Byloby niezle
, bo matka ciekawe rzeczy mowi przez telefon.

Pozdrawiam
R.

Gwidon S. Naskrent - 30 Lis 2001, 06:02


A nie jest tak, ze jesli cos nagram, bez wiedzy mowiacego, to dowod taki mog
e sobie w buty wsadzic i sad nie bedzie nawet mogl go przyjac?


Więc teoretycznie możesz w ten sposób naruszyć dobra osobiste twojej
matki, a jeśli chciałbyś aby sąd dopuścił nagranie jako dowód, musisz
liczyć się z zawieszeniem postępowania do czasu rozstrzygnięcia o
bezprawności takiego czynu (jeśli matka wystąpi z roszczeniem ochrony),
stosownie do art. 177 ust. 1 pkt 1 KPC.

Marta Wieszczycka - 30 Lis 2001, 18:58



A nie jest tak, ze jesli cos nagram, bez wiedzy mowiacego, to dowod taki
mog
e sobie w buty wsadzic i sad nie bedzie nawet mogl go przyjac?

Więc teoretycznie możesz w ten sposób naruszyć dobra osobiste twojej
matki,


Na jakiej podstawie? Przeciez nie bedzie tych nagran upowszechniac. Od kiedy
przedstawianie jakichkolwiek, nawet najgorzej o kims swiadczacych, dowodow
przed sadem stanowi naruszenie dobr osobistych?
a jeśli chciałbyś aby sąd dopuścił nagranie jako dowód, musisz
liczyć się z zawieszeniem postępowania do czasu rozstrzygnięcia o
bezprawności takiego czynu (jeśli matka wystąpi z roszczeniem ochrony),
stosownie do art. 177 ust. 1 pkt 1 KPC.


Ochrony przed czym? Przed dowodami przedstawianymi przed sadem?

Ps. W Polsce nagranie bez zgody nie wyklucza zastosowania go jako dowodu
przed sadem. Konstrukcja "owocow z zatrutego drzewa" jest typowa dla systemu
common law, w zwiazku z czym my, Polacy mamy szanse spotkac sie z nia
jedynie w amerykanskich filmach.

Pozdrawiam,
Marta Wieszczycka

Gwidon S. Naskrent - 1 Gru 2001, 03:45


Na jakiej podstawie? Przeciez nie bedzie tych nagran upowszechniac.


Ale może. Przypominam że do ochrony nie potrzeba aby dobro zostało
faktycznie naruszone, lecz by wystąpiło jedynie _zagrożenie_ naruszeniem
(zgodnie z art. 24 KC).
Od kiedy przedstawianie jakichkolwiek, nawet najgorzej o kims
swiadczacych, dowodow przed sadem stanowi naruszenie dobr osobistych?


Nie od dziś :-)
Ochrony przed czym? Przed dowodami przedstawianymi przed sadem?


Przedstawienie przed sądem nie ma znaczenia. Ochrony matka może się
domagać nawet gdyby taśma tkwiła głęboko na dnie szafy.
Ps. W Polsce nagranie bez zgody nie wyklucza zastosowania go jako dowodu
przed sadem.


Owszem, nie wyklucza. Ja jedynie zaznaczyłem że sąd będzie nad tym musiał
dodatkowo deliberować - ale tylko jeśli strona naruszona upomni się o
swoje prawa, bo przecież z urzędu nie zrobi nic w tym kierunku.

Marta Wieszczycka - 1 Gru 2001, 16:50


Na jakiej podstawie? Przeciez nie bedzie tych nagran upowszechniac.

Ale może. Przypominam że do ochrony nie potrzeba aby dobro zostało
faktycznie naruszone, lecz by wystąpiło jedynie _zagrożenie_ naruszeniem
(zgodnie z art. 24 KC).

Swietnie. W takim razie wystarczy zlozenie w sadzie jedynego egzemplarza
nagrania.

Od kiedy przedstawianie jakichkolwiek, nawet najgorzej o kims
swiadczacych, dowodow przed sadem stanowi naruszenie dobr osobistych?

Nie od dziś :-)


Mialam na mysli- w Polsce.

Ochrony przed czym? Przed dowodami przedstawianymi przed sadem?
Owszem, nie wyklucza. Ja jedynie zaznaczyłem że sąd będzie nad tym musiał
dodatkowo deliberować - ale tylko jeśli strona naruszona upomni się o
swoje prawa, bo przecież z urzędu nie zrobi nic w tym kierunku.

Wtedy druga strona bedzie musiala zarzucic sadowi, ze sad, jako posiadacz
nagran, moze je wykorzystac przeciw niej. A sad bedzie rozpatrywal taka
sytuacje... to jakas fikcja literacka.

Pozdrawiam,
Marta


Strona 1 z 11